Nie poproszę byś czekała, ale będę miał nadzieję, że nie zobaczę jak odchodzisz… To jego ostatnie słowa, pełne nadziei i bólu, bo wiedział, że wymaga niewyobrażalnego, że przywiązuje ją do siebie niewidzialną nicią, która mimo że wytrzymała, rani… Rani, bo te dwa światy mimo że idealnie skrojone oddzielały kilometry, których żadne z nich nie potrafiło…
Zaczynałem ten list i przekreślałem kolejne słowa, żadne w tamtej chwili nie mogło oddać tego wszystkiego, co chciałem, by z tobą pozostało na zawsze… Żadne słowo nie było na tyle wyważone i wartościowe, bym uznał je za właściwe… Każde mnie w jakimś stopniu uwierało, nie pasowało do wagi przekazywanej wiadomości. Chciałem pozostawić ci po sobie…
Tęsknota jest uczuciem odczuwanym, gdy w życiu pojawia się brak czegoś lub kogoś. Obok niej swoje zaszczytne miejsce zajmują smutek, zamyślenie, a nawet niepokój o to, co będzie dalej. Z czasem, gdy niezaspokojona rośnie w siłę, samopoczucie i walory poznawcze spadają tak nisko, że cień człowieka to najlepsze określenie dla stanu, w jakim dana jednostka…
Wchodzimy w relacje, budujemy coś, co ma być stabilne, prawdziwe i na zawsze, ale robimy to mechanicznie, według schematu, myśli ukierunkowanych jednotorowo. Skupieni na celach, na kolejnych etapach, całkowicie oddani temu, co w danym czasie „powinno” nastąpić, zapominamy o tym, by się tą codziennością tak dla odmiany trochę cieszyć. Dla wielu brzmi to abstrakcyjnie, ale…
Czy my naprawdę musimy wiecznie tkwić w przekonaniu, że w życiu musi być więcej cierpienia, chwil umęczenia i przysłowiowego kopania nas przez nie niż chwil tak po prostu przyjemnych? Czy naprawdę musisz poświęcać się dla innych ludzi kosztem swojego szczęścia i spokoju? Czy konieczne jest ofiarowanie siebie, jako nagrody czy przepustki dla innych, dla ich…
Kobieta doznała straty, tym bardziej bolesnej, że ostatecznej. Trudno pogodzić się z tym, że ktoś znika z naszego świata i więcej się w nim nie pojawi, trudno uzmysłowić sobie fakt, że coś się stało i nie ma już tego jak odwrócić, jak naprawić, jak zmienić… Każda pobudka jest przypominaniem sobie na nowo, że tej konkretnej…
Nie jesteś pewien tego, czego aktualnie chcesz, ale jednocześnie nie chcesz stracić szansy, gdy już się namyślisz, więc mówisz… Może, magiczne, krótkie słowo, które pozwala na pozostawienie złudzenia, że coś, nawet jeśli nie teraz, nie za chwilę to jednak się wydarzy. Może kiedyś wszystko ułoży się tak, jak teraz tego pragniesz, może w przyszłości nie…
Powiedziałam sobie to dawno temu, gdy życie rzuciło mną o ścianę mówiąc nic z tego… Wtedy coś we mnie zamarło, pękło, by na zawsze pozostawić szczelinę, przez którą nie przedostanie się już żadna łza. Przez lata życie rzucało mną po lądach, przypadłościach, próbowało mnie i wypluwało, jakby to jeszcze nie był ten smak, nigdy nawet…
Taki fenomen można dostrzec, który opiera się na byciu razem, ale jednak koegzystowaniu jakby osobno. Niby łączy was uczucie, niby jesteście sobie oddani, ale większość spraw, momentów przeżywacie w pojedynkę, samodzielnie, w sposób poukładany według własnych praw i zasad. I tylko tak zastanawia czy to kwestia wygody, chwilowej mody czy dobrze przygotowanej kalkulacji?
Nie jest to…
Rozmawiacie od dłuższego czasu, jest miło, masz wrażenie jakbyście się znali od zawsze, jest pomiędzy wami takie trudne do określenia porozumienie… I już właściwie masz minimalną pewność, że tak pozostanie, aż tu nagle, bez ostrzeżenia delikwent znika, rozmywa się w przestrzeni i zaciera swój obraz milcząc skuteczniej niż grób, który przecież raz zamknięty już nigdy…

