Priorytet, jak często słyszysz to słowo, jak często je wypowiadasz i jak często nakreślasz, co nim jest, a co nigdy nie będzie? Założono, że priorytetowym powinno być ustalanie zadań, działań, tego, co chcemy osiągnąć, o czym marzymy i czego pragniemy, ale… Zapomnieliśmy, że to człowiek powinien być priorytetowym wyzwaniem, bliski nam człowiek, ten, z którym…
Może to nieprzyjemne określenie, może większość go nie lubi, bo jest bardzo jednoznaczne i ma zdecydowanie negatywny wydźwięk, jednak przynajmniej jasno określa, jaki stosunek ma się do konkretnej osoby i nie pozostawia złudzeń, że za cokolwiek danego osobnika cenimy. Nie każdy może być idiotą, choć wielu ma do tej funkcji predyspozycje. Są tacy, w tym…
Nieskończoność… Brzmi dumnie, ale i odrobinę przeraża, bo zawarta w niej jest pętla, która nie ma końca i która jeśli pochłonie to nie pozwoli znaleźć wyjścia poza jej obręb. W tym wymiarze poetyckość przegrywa z realnym zagrożeniem, które wciska nas w pewien schemat, które nakazuje nam żyć według ustalonych reguł i nie zezwala na jakiekolwiek…
Zapominasz i to notorycznie o tym, co powinnaś zrobić, o tym, kiedy masz kolejną wizytę u lekarza, kiedy kontrola samochodu i kiedy powinnaś zaplanować kolejne działania wizerunkowo-zawodowe. Tak, wszyscy nagminnie zapominamy o wielu rzeczach, taki nasz urok, taka uroda, takie życie. Jednakże o prawdziwą umiejętność zapominania jest niezwykle trudno! Zapytasz dlaczego, a dlatego, że to,…
Nie jesteś pewien tego, czego aktualnie chcesz, ale jednocześnie nie chcesz stracić szansy, gdy już się namyślisz, więc mówisz… Może, magiczne, krótkie słowo, które pozwala na pozostawienie złudzenia, że coś, nawet jeśli nie teraz, nie za chwilę to jednak się wydarzy. Może kiedyś wszystko ułoży się tak, jak teraz tego pragniesz, może w przyszłości nie…
Powiedziałam sobie to dawno temu, gdy życie rzuciło mną o ścianę mówiąc nic z tego… Wtedy coś we mnie zamarło, pękło, by na zawsze pozostawić szczelinę, przez którą nie przedostanie się już żadna łza. Przez lata życie rzucało mną po lądach, przypadłościach, próbowało mnie i wypluwało, jakby to jeszcze nie był ten smak, nigdy nawet…
Właściwie w każdym z nas można znaleźć odrobinę nie tego momentu w działaniach, w podejmowaniu decyzji, w planowaniu czy odczuwaniu nawet. Zwracamy uwagę czy okoliczności sprzyjają, czy okazja jest odpowiednia i czy aby za dużo na zmianie w tym danym momencie nie stracimy. Niby to ma jakiś sens, niby składa się w całość, ale skąd…
Taki fenomen można dostrzec, który opiera się na byciu razem, ale jednak koegzystowaniu jakby osobno. Niby łączy was uczucie, niby jesteście sobie oddani, ale większość spraw, momentów przeżywacie w pojedynkę, samodzielnie, w sposób poukładany według własnych praw i zasad. I tylko tak zastanawia czy to kwestia wygody, chwilowej mody czy dobrze przygotowanej kalkulacji?
Nie jest to…
Rozmawiacie od dłuższego czasu, jest miło, masz wrażenie jakbyście się znali od zawsze, jest pomiędzy wami takie trudne do określenia porozumienie… I już właściwie masz minimalną pewność, że tak pozostanie, aż tu nagle, bez ostrzeżenia delikwent znika, rozmywa się w przestrzeni i zaciera swój obraz milcząc skuteczniej niż grób, który przecież raz zamknięty już nigdy…
Życie jest kosztowne, chcesz coraz więcej i gubisz się w gąszczu przyzwyczajeń, uzależnień i ciągle niezaspokojonych pragnień, i tego głodu, który mówi ci, to jeszcze nie to, musisz zrobić więcej. I robisz więcej, bez porozumienia z najbliższymi, w oparciu o własne schematy i ambicje, które nie są zaspokojone na żadnym etapie pracy. Bez końca stawiasz…

