Wagę spraw, rzeczy czy uczuć ocenia się w oparciu o to, jaką rolę pełnią w naszym życiu, czy grają pierwsze skrzypce, czy też podrzucają kilka nut, by utwór był spójny, a może są całkiem z tyłu jedynie trzymając rytm i w sposób niezauważalny dopełniając całości. Wagę przywiązania ocenia się na podstawie tego czy chcemy zrobić…
On zarabia, ona zajmuję się domem, ona kocha, on po prostu jest, ona się rozwija, on stoi w miejscu, bo wszystko już ponoć osiągnął… Są ze sobą, bo w sumie nie mają pomysłu na zmianę, nie wiedzą jak zadecydować o samodzielnym życiu, ba nawet nie wiedzą czy takie życie jest w ogóle możliwe. Powiedział jej…
Postanowili, że będą ze sobą do końca, a może to ona postanowiła, a on po prostu stanowczo nie zaprotestował, a może oczekiwań było za dużo, możliwe też, że na początku rzucili się w uczuciowy wir i zapomnieli, że ustalenie reguł gry też jest ważne. Z jakiegoś powodu zagalopowali się w swoich planach, które wielkiego pokrycia…
Zadałam pytanie o szczęście, tak proste i przyziemne, a jednak odpowiedź mnie zaskoczyła, staram się być, to wszystko, co do mnie dotarło. Mamy jedno życie, a odbijamy się od niego, wystawiamy je na próbę jakby było niezniszczalne, wieczne, bez końca możliwe do modyfikowania. Niestety albo postarasz się o swoje szczęście, albo pozwolisz trwać chwilom byle…
Rozstali się, jedno z nich podjęło decyzję, drugie przez pewien czas próbowało zrozumieć, by następnie przeżyć chwilę załamania i zwątpienia, na końcu przechodząc do fazy pogodzenia się z tą dziwną rzeczywistością. Jedak poza uczuciem, które ponoć istniało łączyło ich o wiele więcej, podobne sympatie, środowisko zawodowe i niespełnione marzenia. I właśnie to, co ich łączyło…
Właściwie to jesteś dla mnie ważna, właściwie to wiem, że dobrze mi z tobą, że na ten moment nie wyobrażam sobie egzystowania bez ciebie, bo mi tak przyjemnie, komfortowo i bezpiecznie. Nie odczuwam potrzeby samotności na stałe…, ale chyba, a może nawet na pewno nie chcę byś została moją drugą połówką oficjalnie, byś nazywana była…
Rozstanie, przerwanie pewnej nici łączącej nas z tym, co było dla nas ważne zawsze jest trudnym i bolesnym przeżyciem. Zazwyczaj decyzja o zakończeniu czegoś „istotnego” wypływa z jednej strony, a druga po prostu jest zmuszona to zaakceptować. Ból jest tym większy, jeśli załatwienie tej sprawy przebiega niezbyt elegancko, bezuczuciowo i po prostu w odczuciu zranionego…
Zostaw ją powiedziała, nikniesz w oczach, zapadasz się w sobie, wyglądasz jakbyś tracił wszystko i nawet nie próbujesz tego procesu zatrzymać, dlaczego robisz to sobie? Odpowiedź nie pozostawiała złudzeń, że jeszcze cokolwiek można uratować, że coś można posklejać i zacząć łapać oddech na nowo. Zmęczenie i niechęć do normalnego funkcjonowania posunęły się tak daleko, że…
- Zrób mnie, proszę (powiedział Krok)
- On mnie chce, ale jednocześnie się mnie boi (dorzuciła Zmiana)
- Muszę ci płynąć w żyłach, musisz czuć mnie każdą cząstką siebie i mocno chcieć, a pomogę ci w pierwszym kroku i diametralnej zmianie (podsumowało Ryzyko)
Boisz się, że podjęta decyzja, poczynione działania czy pierwszy krok wprowadzą w…
Zbyt rzadko wracamy myślami do tego, co było piękne, przyjemne, relaksujące czy po prostu budujące...
Skupiamy swoją uwagę na tym, co boli, czego się boimy, co spędza nam sen z powiek...
A prawdą jest, że wszystko przeminie, zarówno to, co złe, jak i to, co dobre. Pytanie tylko, co zrobimy z tym, co przemija i jak wykorzystamy…

