Od zawsze uważałam pozostawienie trzech kropek jako symboliczny gest, który nie pozwala zakończyć tematu, który pozostawia złudzenie szansy, uspokaja emocje i utrzymuje w trwaniu, nawet jeśli jest ono odrętwiające. Nie zawsze chcemy postawić kropkę, bo ona jest jednoznaczna, odziera ze złudzeń, mówi jasno, jest tak i inaczej nie będzie. A ja bardzo chciałabym, żeby było…
Ona zawsze jest nie na miejscu, zawsze nie w porę i zawsze wbrew wszystkiemu co zaplanowaliśmy, czego chcieliśmy… Dopada nagle lub jest zapowiedziana, ale zawsze traktowana jak nieproszony gość, który zabiera to, co cenne. Zawsze przychodzi przedwcześnie, nie czeka do weekendu ani do po świętach, nie pyta czy może i czy wypada, ani też o…
Czy warto było tak cierpieć? Zagubić siebie w odmęcie codzienności, która cię upokarzała, ganiła i tobą pomiatała? Czy warto było udawać, że tak ma być i nic lepszego cię nie czeka? Warto było tkwić w czymś co tylko cię spowalniało, sprawiało, że twoja obecność zanikała, że byłaś niczym? Powiedz jaką wartość niosła ze sobą udawana…
Wiedziałem co miałem, co zdobyłem, co trzymałem w rękach, jedyny mój błąd polegał na tym, że wydawało mi się, iż to, co nas łączy będzie trwało po wsze czasy i nic się nigdy nie zmieni, nawet jeśli zechcę byś czekała na najmniejszy mój ruch, gest, zainteresowanie. Wydawało mi się, że jesteśmy tak doskonale dopasowani, skrojeni…
Powiedziałam sobie to dawno temu, gdy życie rzuciło mną o ścianę mówiąc nic z tego… Wtedy coś we mnie zamarło, pękło, by na zawsze pozostawić szczelinę, przez którą nie przedostanie się już żadna łza. Przez lata życie rzucało mną po lądach, przypadłościach, próbowało mnie i wypluwało, jakby to jeszcze nie był ten smak, nigdy nawet…

