Zaplanowaliśmy piękną ceremonię, a właściwie to ja zaplanowałam, bo mój wybranek po prostu dostosowuje się do wskazanych przeze mnie czynności, do tego, co w danym momencie należy, ale nic ponadto. Nie udziela się, bo chce, jest do tego zmuszony, twierdzi, że takie planowanie go męczy i nie ma w tym nic interesującego, więc wszystkie przygotowania…
Istnieje obawa, że gdyby się tak zagalopować w działaniu, to zrobi się coś, czego się będzie żałować, co w perspektywie czasu będzie nie tylko bolesne, ale i trwale wyryte w pamięci. Taka skrajność, jaką odnaleźć można u płci pięknej jest nie do odnalezienia w żadnym innym zestawieniu genów.
Przykre jest to, że tak zawzięcie kobiety walczycie…

