Chcesz prawdy? Oto ONA!
Najtrudniejsza w życiu jest prezentacja porażek, potknięć, zawahań, przyznawania się do błędów, opowiadania o traumach i pokazywania, że słabość dotknęła też nas. Widzisz piękny obraz, dopracowany w każdym szczególe, widzisz sukces, kolejny szczęśliwy traf tej tak nielubianej przez ciebie osoby i co, myślisz, że przyszło jej to łatwo? Że cały ten efekt nie został okupiony pracą? To wszystko po prostu spadło jej z nieba…? Zawsze fortuna jej sprzyjała? Zawsze była tą, której wszystko się udaje? Która wszędzie się wciśnie? Która jest specjalistką w tylu dziedzinach, bo dostała od życia samo dobro, szanse i możliwości, których ty nigdy nie dostałeś? Widzisz dzieło skończone, nie dostrzegając ile zaangażowania, chęci, sił i kosztów poniesiono, by powstało i cieszyło oko. Nie dostrzegając ile razy zostało zniszczone przez zachłanne i mściwe ręce.
Wybitnie łatwo wszystkim przychodziło ocenianie każdego jej kroku, wyliczanie potknięć i niezasłużonych sukcesów, bo chyba logicznym jest, że na nic dobrego w mniemaniu tych nieprzychylnych nie zasługiwała? Była w ocenie innych nieczuła, obojętna, nieprzyjemna, zbyt pewna siebie, szukająca niewiadomo czego, a wszystko dlatego, że… Zawsze chodziła własnymi ścieżkami, próbowała, tworzyła, nie poddawała się, nawet, gdy życie i ludzie jej nie sprzyjali, a było tak wielokrotnie. Wydawać by się mogło, że wszystkie te pojedyncze problemy nie były niczym szczególnym, ale gdy je przyozdobić nieudaną relacją, w której nie zabrakło soczystych słów i wykorzystywania siły przeciwko słabszej stronie, gdy dorzucić do tego wszystkiego potknięcia na drodze zawodowej, w której kolejne słabe jednostki postanowiły uprzykrzać jej życie, gdy dorzucić do tego odpowiedzialność za wpatrzone w nią bezbronne oczy, to podsumowanie bywa trudne, brutalne, doskwierające na dłuższą metę.
Tak, przemoc domowa, mobbing, samotne macierzyństwo, to nie są lukrowane ciasteczka, z tym, jeśli już trzeba się mierzyć, nie da się tak po prostu wygrać, nie da się o tym tak po prostu zapomnieć, nie da się nawet po porzuceniu tego traumatycznego świata stać się czystą kartą, nawet gdyby się tego bardzo chciało. Nawet jeśli spróbujesz wymazać to z pamięci, nawet jeśli postanowisz stać się kimś innym, to sytuacje, które były twoim udziałem nie staną się nagle niewidzialne, nie zostaną wymazane z twojej historii, na zawsze będą twoim piętnem i tym, co cię ukształtowało i pozwoliło stać się tym kim jesteś. To wbrew pozorom nic złeg