Związek jak karuzela, czy tego szukamy?
Zasłyszana krótka rozmowa na temat tego, że ogień nie płonie z odpowiednim natężeniem, że brak elementu zaskoczenia i wszystko ciągnie się tak, jakby trochę na siłę, z przyzwyczajenia, bez wolnej woli. Brak ekscytacji i niekończących się wrażeń, wkroczyła rutyna i tylko jedna szybka myśl przebiegła przez głowę… Czy naprawdę spokój i pewność to takie wady, z którymi trudno żyć?
Lubimy gdy coś się dzieje, gdy nie zabija nas od środka dzień podobny do poprzedniego, ale czy pewność, że fundamentalne kwestie pozostaną niezmienne powinna tak uwierać? Każdy szuka czegoś innego, choć w konsekwencji tego samego, nie potrafimy, nie chcemy i nie zmuszamy się do tego, by przez życie kroczyć w pojedynkę. Oczywiście są jednostki, którym stan pojedynczy odpowiada, ale to tylko wyjątki potwierdzające znamienitą regułę. Jednak większość szuka tej podstawy do stworzenia swojego miejsca na ziemi. Kiedy zostanie już stworzone, przyozdobione i dopieszczone, wkracza to, co wyrozumiałe, prawdziwe, ale niekoniecznie pełne fajerwerków i wtedy zaczynamy się nudzić. Do związku wkrada się brak tego czegoś, co jest tylko pewnym etapem, a nie niekończącą się historią o takiej samej namiętności i przynależności do ostatniego oddechu. Relacja ewoluuje i nie ma szans na to, by na każdym etapie, w każdym wieku i sytuacjach była dokładnie taka sama i pełna iskier, bo codzienność to nie tylko blask diamentów.
Po długich poszukiwaniach, po podróży, w którą nierzadko włożyliśmy tyle wysiłku, zaangażowania i emocji, odnajdujemy to, czego tak pragnęliśmy, tę ukochaną osobę, po czym w codzienności zaczynamy zastanawiać się co by było gdyby… To był ktoś inny, gdyby pojawił się jakiś dreszczyk, nieprzewidywalność, coś niekoniecznie grzecznego, ale odważnego? Szukamy tego, co mieliśmy przed stabilizacją, jakbyśmy doznali całkowitej amnezji i wymazali z pamięci ból samotności, jaki nas spowijał. Otrzymaliśmy to, o co z takim namaszczeniem prosiliśmy, by za chwilę chcieć wrócić do tego, co mieliśmy, a co nas tak uwierało, bo jednak brak tej pasji, tych spełnionych oczekiwań i brak tego czegoś, a ja mam wrażenie, że ciągły brak zdecydowania i dojrzałości.
Miałam taki odruch, by tej osobie, która tak narzeka na swoje bytowanie powiedzieć co myślę o jej wielkich „problemach”, ale stwierdziłam, że