Te powroty nie zawsze są takie złe?
Powiedziała sobie, że nie wróci, nie pozwoli sobie na powtórki sytuacji, które ją bolały, które doprowadzały do łez, które sprawiały, że mobilizacja, motywacja i poczucie własnej wartości spadały. Powiedziała sobie również, że przecież już nie czuje do niego tego, co kiedyś, że nie jest on już dla niej tą samą powściągliwą, tajemniczą osobą, w której zadurzyła się lata temu i nie przyjmowała żadnych konstruktywnych argumentów, które ściągnęłyby ją ze ścieżki uwielbienia, wpatrzenia i bycia nieprzytomną na to, co prawdziwe i wbrew pozorom rzucające się w oczy. Wtedy nie reagowała na żadne bodźce, nic nie było w stanie powstrzymać jej od bycia oddaną, teraz już wie, że całkowite oddanie jest szkodliwe i długotrwałe w skutkach, które odbijają się niesmacznie.
Zastanawiała się co może jej dać zgoda na powrót i czy dać mu chociaż tymczasową wizę? Czy warto znowu wpuszczać go za granicę, którą jakiś czas temu zamknęła dla spokoju, którego przy nim nie była w stanie osiągnąć? Zadawała sobie mnóstwo pytań, a tak naprawdę chciała znać odpowiedź na nieliczne. Miała wrażenie, że chciała uświadomić sobie dlaczego odeszła, więc przeprowadziła test i zezwoliła na ponowne pojawienie się. Odeszła, ale wcale nie dlatego, że była źle traktowana, płakała nie dlatego, że była krzywdzona, a dlatego, że nie była rozumiana, mimo rozlicznych prób przekazania mu swoich emocji, uczuć i wątpliwości. Nie byli przecież jedną osobą, byli odrębni, ale chyba tej inności nie próbowali w sobie zrozumieć, dojrzeć, przekuć w coś korzystnego dla relacji, w której tkwili. Może chciała pobudzić go do działania, do tego, by zechciał dostrzec w niej kobietę, którą była, pełną ekspresji, zainteresowania, skrywanego intelektu, seksapilu i częściowego wyalienowania. Częściowo chciała też rozliczyć się z przeszłością, przypomnieć sobie wszystko to, co ją uwierało, co nie dawało jej odetchnąć, nie pozwalało ruszyć przed siebie… Szukała nawet chwilowego odcięcia się, frajdy z bycia z nim na nowo z jednoczesnym brakiem planów. To była dla niej ogromna ulga nic nie musieć, a tyle móc! Będąc z nim za pierwszym razem nie mogła sobie pozwolić na bycie sobą, tak naprawdę nie miała pojęcia dlaczego, być może powodem był brak porozumienia, chęci wzaje