Spotkałam Cię za późno…
Wielokropek pozostawia tak czasem niezbędny do życia cień szansy, karmi cię i nie kończy historii, przynajmniej w twoim wyobrażeniu. Niby jesteś świadoma, że to chwilowe, że nie będzie żadnego na zawsze, żadnego szczęśliwi, że chwile we dwoję pozostaną tylko ulotnymi wspomnieniami, a on nigdy tobie nie powie „tak”. Nie będzie tak oczekiwanego zwrotu na zawsze, ale na pewno usłyszysz wielokrotnie nigdy. Zapewne brak szansy na rozwój, na ciąg dalszy, na rozpoczęcie kolejnego rozdziału jest bolesny, problem w tym, że się spóźniłaś, to nie ty byłaś pierwsza, dotarłaś na start już po wystrzale i nie dobiegłaś wraz z nią.
Trudno być tą drugą, czasem wchodzisz w taką relację nie wiedząc nawet, że nie piastujesz najważniejszego miejsca u jego boku. Czasem jego sekretny świat wychodzi na światło dzienne i dociera do ciebie zawoalowany przekaz, że nie jesteś tą jedyną, może ważną, może wybraną, ale nie stałą. Dociera do ciebie fakt, że jeśli chcesz jego obecności, to musisz pójść na układ, musisz zgodzić się na bycie tą drugą i to tylko w wyrwanych tej właściwej fragmentach, które on rzuca ci jak resztki ze stołu. Wieczory spędzasz zazwyczaj samotnie i długo wpatrujesz się w pustą przestrzeń, próbujesz wytłumaczyć sobie, że może, jeśli on bardziej się zaangażuje, jeśli ty bardziej się postarasz to będziecie w końcu żyć długo, szczęśliwie i z tymi upragnionymi zobowiązaniami. Próbujesz, chociaż masz przeczucie, że na końcu i tak pozostanie bezsilność, nieme rozczarowanie i żal, że pojawiłaś się za późno.
Całe swoje życie oceniasz przez pryzmat podróży i tego, co uda ci się zwiedzić, poznać, a czasem nawet zatrzymać jako pamiątkę. On na początku miał być tylko przygodą, zabawą, która miała urozmaicić samotne wieczory, nie zorientowałaś się jednak, że z biegiem czasu potrzebowałaś go coraz więcej, a on mimo zapewnień o tym, jak ważna jesteś i tak wracał do tej, której ślubował, a wspólne wieczory, które miały zostać zapełnione odbijały się echem pustki. Zaczynałaś się zastanawiać w czym ona jest lepsza od ciebie, w jakiej kwestii cię przewyższa i czego brakuje twojej osobie, że on nie chce zaryzykować, postawić wszystkiego na jedną kartę i zamykając za sobą drzwi ich wspólnego domu wejść przez twoje? Niby się zastanawiałaś, a i tak wiedziałaś, tylko nie chciałaś tego przyznać, że on nigdy nie zrezygnuje z tego, co już zbudował, że jeśli będzie musiał to zapomni o tobie, ale nie złamie przysięgi, że w momencie gdy każesz mu wybierać, on bez wahania wyjdzie i nawet się nie obejrzy, dlatego nie stawiasz