Rutyna nie jest zgodą na zdradę!
Bawił się w dom, a gdy mu się znudziło, gdy poczuł się przytłoczony, gdy uznał, że może robić ciekawsze rzeczy dał sobie nieme przyzwolenie na zdradę osoby, z którą łączyło go tyle wspomnień, wspólnych planów, stworzonych dzieł, a do niedawna nawet uczuć. I to nie dlatego, że był skrajnie nieszczęśliwy, opuszczony czy zaniedbany, a dlatego, że pozwolił, by jego życie było schematyczne. Codziennie oboje wychodzili do pracy, jednak on po powrocie z niej zajmował się relaksem, a ona rutynowymi sprawami związanymi z dziećmi, porządkowaniem przestrzeni czy robieniem zakupów wraz z opłacaniem rachunków. Cóż, przełożenie całej odpowiedzialności, której starczyłoby na dwoje na pojedynczą jednostkę nie tylko ją osłabiało i spowalniało, ale zabierało czas, energię i chęci do tworzenia nowych okoliczności i nieznanych przestrzeni.
Ona była w tym bardzo samotna, opuszczona i zaniedbana, nie dlatego, że rutynowe działania i zachowania wkroczyły do ich życia, ale dlatego, że on zostawił ją z tym samą i jeszcze szukał rozrywki gdzie indziej. Nadał sobie wyższy status, bo przecież przyziemna codzienność to nie jest coś na co się godził, nie jest tym, czym mógłby się zachwycać i czemu oddać, ale z jakiegoś powodu uważał, że jego partnerkę to cieszy, nakręca, motywuje. No właśnie, uważał, bo zaprzestał również rozmów z nią, po co drążyć tam, gdzie nie chce się nic wykopać?
Tym, że czuł się zawsze tak samo, że czuł się przytłoczony i w jego mniemaniu zaniedbany upatrywał otrzymanej zgody na zdradę, na kłamstwo i żonglowanie tym, co razem zbudowali. Ona też popełniła niejeden błąd, nigdy nie przerwała pasma jego odpoczynku, nigdy nie powiedziała pomóż mi, sama targana codziennymi zadaniami stawiała im czoło, aż stała się tylko namiastką człowieka, którym była kiedyś. Bo ona nie zmieniła się ot tak, zostało jej to narzucone przez posiadanie rodziny, przez obowiązki, które się z tym wiążą i przez miłość, którą czuła. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że on nie uważał, że zrobił źle, nie przyszło mu do głowy, że opuszczenie partnerki dla zaspokojenia swojego głodu przygody i ekscytacji nie jest czymś chwalebnym, i godnym naśladowania. Jednak czy można spodziewać się czegoś więcej po skrajnym egoiście, który odczuwał wieczne zmęczenie swoją za mało barwną egzystencją?
Ona widziała, że dzieje się coś, co w ogóle nie powinno mieć miejsca, ale z jakiegoś powodu, przez wewnętrzny, wystraszony głos nie chciała rozb