Prawdziwie kochając swoje dziecko budujesz jego przyszłość!
Jak dobrze znasz swoje dziecko? Ile czasu poświęcasz mu każdego dnia? Czy, gdy spędzasz z nim czas sprawia ci to przyjemność, czy robisz to, bo musisz i tylko się od niego „oganiasz” mówiąc: nie teraz, nie mam czasu, później, mam coś do zrobienia, nie przeszkadzaj mi…?
Dziecko potrzebuję żywej, oddychającej miłości, chce czuć, że jest kochane, więc…
–> nie żałuj mu czułych słów, mów mu kocham cię tak często jak się da i uśmiechaj się przy tym, niech czuje, że mówisz to z głębi serca…
–> nie żałuj mu czułych gestów, przytulaj je, całuj, wtulaj twarz we włoski, gładź po buźce, tarmoś tak długo i tak często, jak to tylko możliwe, czytaj mu na dobranoc i gdy prosi zostawiaj zapalone światło, bo gdy dorośnie nie będzie to już ani tak urocze, ani tak częste
–> ciesz się chwilą, wspólnymi planami, ćwiczeniami, wygłupami, walką na poduszki, poważnymi i zabawnymi rozmowami, kiedyś będzie ci tego brakować, kiedyś pomyślisz, że ten moment kiedy była możliwość, by szaleć do woli ze swoim kilkulatkiem już odpłynął i co gorsze nie wróci
–> pozwalaj sobie i dziecku na wspólne słabości, zjedzcie czasem coś niezdrowego, wrzućcie w siebie słodycze, frytki itp., (oczywiście nie za często), ale pozwólcie sobie czasem na małe święto – to zbliża, tak, tak, niezdrowe nawyki też mogą zbliżać…
–> dbaj nie tylko o więź emocjonalną, ale o samopoczucie zewnętrzne swojej małej wersji siebie, odpowiednio odżywiaj swoje dziecko, wsłuchuj się w jego potrzeby, urozmaicaj jego jadłospis, jego czas wolny, jego życie
–> pozwalaj mu wyrażać swoje zdanie, siebie, poprzez ubiór, poprzez nawyki, poprzez sposób wypowiadania, poprzez to jaką osobą jest, bo choć jeszcze to mała istota, to jest to już kształtująca się osobowość, w której buduje się charakter, pojawiają się pasje i cechy, zarówno te lepsze, jak i gorsze
–>