Nie potrzebujemy Was! (O współczesnym feminizmie)
Jesteśmy takie niezależne, takie samowystarczalne, takie nieskazitelnie postępowe i nad wyraz rozwinięte, że to chyba zrozumiałe, że nie jesteście nam potrzebni? Że jesteście zbyteczni i w sumie to czy jesteście, czy już nie istniejecie nie ma większego znaczenia dla naszej egzystencji, w której same sobie królujemy! Nie potrzebujemy was, waszego zainteresowania, zabiegania czy przytulania, waszych czułości i wsparcia, nie jest nam niezbędne wspólne pomieszkiwanie i dzielenie obowiązków, bo przecież tak perfekcyjnie wprost radzimy sobie same, takie jesteśmy idealnie poukładane. Marzenia spełniamy same, fantazje odkładamy w kąt, bo bywają rozpraszaczem i wyciągamy je tylko wtedy, gdy czas na to pozwala, działamy według własnych reguł i głośno wyrażamy naszą dezaprobatę dla waszych poczynań. Ach my idealne, o niczym niezmąconych rysach wojowniczek o idee.
Same potrafimy rozładować zmywarkę po skończonej pracy dokładnie tak, jak rozładowujemy emocje, gdy nikt nie widzi, z wolna pochlipując jakby to, co mamy było winą wszystkich tylko nie nas samych. Same potrafimy ogarnąć własną przestrzeń, tak jak ogarniamy skutecznie naszą pogoń za karierą i dobrobytem, w samotności, odtrąceniu i z kieliszkiem co wieczór sączonego wina. Same chcemy iść przez życie jako te, które są podziwiane i wystawiane na widok tych, których zazdrość zjada od środka. I same jesteśmy w stanie utulić się do snu, w którym powtarzalność jest tak bolesna, że już słów brakuje, by ją wyrazić. Wszystko potrafimy zrobić same, zapominając o tym, o ile przyjemniejsze jest robienie tego w duecie.
Oficjalnie? Nie oczekujemy bliskości, ale łakniemy jej jak kwiat słońca, nie chcemy bez niej żyć, ale nie potrafimy się przełamać i przyznać do słabości i potrzeby, tak ludzkiej przecież. Nie oczekujemy pomocy, ale w samodzielnej codziennej walce powtarzalnych czynności chciałybyśmy czegoś więcej. Nie oczekujemy, że ktoś nas wesprze, ale tyle razy już nieoczekiwane potknięcia dały się we znaki, że gdyby ktoś się domyślił, zniósł kaprysy i oficjalne stanowisko, że jesteśmy na nie, może nawet byłoby miło? To wszystko w oficjalnym kontekście, ale nieoficjalnie jesteśmy w środku kruche, choć na zewnątrz zbyt harde, jesteśmy często ch