Naprawdę myślałeś, że jej to wystarczy?
Piękne słówka mają to do siebie, że mamią, oczarowują, ale nie niosą ze sobą żadnej znaczącej zmiany, żadnego progresu, żadnego umilacza poza tym dźwiękowym dla uszu… A on myślał, że jej, kobiecie tak wyjątkowej w swej skomplikowanej prostocie to wystarczy…, że wystarczą jej wartko płynące z prądem słowa, które nie wiążą się z żadnym działaniem, które uczą oczekiwania na to, co tak naprawdę nigdy nie nadejdzie, które wabią swoim kolorytem, którego tak naprawdę jej oczy nigdy w pełni nie zobaczą…
Myślał, że jeśli opowie jej o bukietach kwiatów, jakimi by ją obsypał, to ona nie będzie chciała wtulić twarzy w ich delikatne płatki… Wydawało mu się, że jeśli wystarczająco bajkowo będzie snuł jej opowieści o wspólnych podróżach, to ona nie będzie chciała wznieść się wysoko ponad chmury… Ubzdurał sobie, że jeśli będzie mówił o wsparciu, gorącym uczuciu, to ona zapomni o tym, że potrzebuje doznań prawdziwych i trwałych, że potrzebuje jego działań, jego dotyku, a nie jego głosu ciągle i w nieskończoność obiecującego.
Bajkopisarzem był niespotykanym, wierszo-pisarzem nieocenionym i fantastą nie z tej planety, wszystko, co wpadło mu do głowy przelewał na słowa, które ubrane były zawsze odświętnie, jakby czekały n