Na złamane serce moje słowa nie pomogą!
Mogę powiedzieć ci, że mi przykro, mogę próbować cię zrozumieć i przywoływać mój ból z czasów, gdy moje serce zostało rozerwane na strzępy, mogę nawet być blisko, przytulać, poklepywać, rozumieć, ale nie jestem w stanie pomóc ci słowem, obecnością czy bliskością uporać się z bólem, który jest częścią ciebie, który udziela się obecnie w twoim życiu i który nie chce odpuścić, bo to jeszcze nie czas… Oczekujesz, że magicznie pomogę w czymś, co samo musi pozwolić ci na odejście, że nie załamie się ta kładka próśb, wymagań, oczekiwań, błagania. Nie chcę zostawiać cię z tym, co czujesz samej, nie chcę, żeby ból był z każdym momentem silniejszy, bardziej nie do zniesienia, nie chcę też byś cierpiała, a ja bym tkwiła w niemocy, ale to, czego ja nie chcę nie ma aż takiego znaczenia w zderzeniu z tym, czego chce twoje serce.
Nie poukładało się wam. Cóż przypadłość nierzadka, zdarza się wielu i postępuje zazwyczaj tak samo okrutnie, według z góry ustalonego scenariusza. Nie słucha błagalnych szeptów, krzyków czy rozpaczy, działa według utartego schematu, wbija ostrze i pozostawia z krwawiącą raną, taką, która pozwoli na przeżycie, ale będzie długo się sączyć, żebyś rozpamiętywała skutecznie. Mogłabym rzucać utartymi frazesami, mogłabym próbować poprawiać twój rozmazany makijaż, zaczesywać niesforne kosmyki, próbować przywrócić cię do stanu fabrycznego, ale wiem, że w tej chwili jest to niemożliwe, bo ani tego nie chcesz, ani tego nie spróbujesz, ani nawet nie zechcesz rozpatrzyć.
Zapytałaś ile to wszystko potrwa, czy każdy kolejny dzień będzie łatwiejszy czy też wciągnie cię w otchłań żalu, pretensji i samotności. Nie jestem w stanie na to odpowiedzieć, mogę co prawda snuć dobre myśli, ale one są niewiele warte przy twoim bólu, poczuciu odtrącenia i straty. Słowa tak naprawdę nie pokrzepiają, pozwalają nam samym poczuć się dobrze, bo spełniliśmy swoją powinność, pocieszyliśmy, jesteśmy w potrzebie, nawet próbujemy zrozumieć. Jednak w konsekwencji jest tak, że to ona cierpi, że to jej krwawi serce, że to ona nie potrafi znaleźć sobie miejsca i chce, żeby on wrócił, żeby dał im jeszcze jedną szansę, żeby był pomimo wszystko. Ty niby tłumaczysz, że powrót nie jest możliwy, że nie warto tego odgrzewać, że nie ma sensu taka relacja, w której cały czas potykasz się o jakieś zr