Miłość w sumie to sporo bólu… Wiesz dlaczego?
Miłość kojarzy Ci się z motylami w brzuchu albo z porywami namiętności? Wiem, brzmi banalnie, przyjemnie i intensywnie, a przecież nierzadko bywa bardzo boleśnie. Zastanawiasz się pewnie, dlaczego miłość wiąże się ze sporą dawką bólu, przecież to uczucie, które wiąże bliskie sobie osoby, łączy ich życia, bywa, że na zawsze, a jednak boli…
Próbujemy kogoś poznać, szukamy do niego odpowiedniego klucza i jakiegoś drogowskazu, próbujemy dostać się do środka i tworzymy, bywa, że misję niemożliwą… Zakochujemy się i często przepadamy w tej lawinie oczekiwań, próśb, gróźb i zażaleń, bo gdy zdejmujemy te piękne, modne i ponadczasowe kolorowe okulary widzimy to, czego wcześniej nawet nie próbowaliśmy dostrzec, widzimy, że nie do końca czujemy się spełnieni, że to jednak nie to i pojawia się ból… Rozczarowania, ponownej samotności i powrotu na rynek, który i tak już do tej pory nie był dla nas łaskawy.
Odczuwamy ból milczenia, niewypowiedzianych słów, przeoczonych przysiąg, zamykamy się i mamy nadzieję, że sprawa rozwiąże się sama, że gdy odwrócimy wzrok, zasznurujemy usta, to zmieni to postawę drugiej strony, tymczasem tylko pogarszamy i tak już trudny niuans zaistniały w przestrzeni między dwoma oddechami, które straciły płynność i już nie są miarowe. Odczuwamy ból samotności, która rodzi się w momencie, gdy miłość przygasa, gdzieś się tli, ale jesteśmy już bardziej obok niż razem, gdy udajemy dla zachowania codzienności, że wszystko jest w porządku, podczas, gdy niewiele nas już łączy, tworzymy iluzję bycia ze sobą, znajdując się jednak w przeciwległych narożnikach. Odczuwamy ból tęsknoty, gdy serce aż rwie się do spotkania, pocałunku, bliskości, a nie jest mu dane w danej godzinie tego otrzymać, gdy wiemy, że to ten człowiek jest tym właściwym, ale nasze oczy nie mogą nacieszyć się jego widokiem i tylko przygaszone zamykają powieki, by zatamować ujście dla pierwszej łzy. Odczuwamy ból poszukiwania, gdy chcemy kochać, całym sobą cierpimy na brak kogoś, ale ten ktoś się nie pojawia, bo być może nie zasłużyliśmy, być może za dużo w nas jadu, negatywnych emocji kierowanych w stosunku do tych, którzy tego szczęścia już zaznali. Odczuwamy ból codziennej toksyny, jeśli w pewnym momencie