Lubimy dobrych facetów, ale kochamy tych złych!
Miłość to zabawna sprawa, kryje w sobie całe spektrum emocji i zawsze jest w stanie czymś zaskoczyć, bycie skomplikowaną to jej drugie imię… Natomiast „lubienie” jest proste, albo ktoś ci przypada do gustu, albo nie i w sumie nie bardzo jesteś w stanie sterować sympatią na siłę, bo i po co się męczyć, wysilać czy gimnastykować dla kogoś, kto nigdy nie stanie się dla ciebie ważny? Cenimy gdy druga osoba jest wrażliwa, ale silna jednocześnie, gdy poważnie myśli o przyszłości, ale ma też w duszy cząstkę szaleństwa, poszukujemy ludzi, który nas zrozumieją, ale nie stłamszą, takich, którzy będą w nas budzić skrajności, ale i przy których odczuwać będziemy w odpowiednich momentach względny spokój… Romantyzmu szukamy i uniesień, ale i kontrolowanych zachowań, by wszystko miało swoje miejsce, gdy aktualnie sobie tego życzymy… Tęsknimy za zaskoczeniem, ale nie lubimy, gdy niespodzianki zabierają znaczną część naszego świata… Lubimy czekać na to, co wartościowe, jednocześnie wyrzucając cierpliwość w kąt, bo przecież uwiera i wymaga. Tak, zdecydowanie trudno jest sprostać naszym wymaganiom, szczególnie, gdy jednostka, która tego próbuje jest za dobra i niesie swoje serce w podarunku bez żadnej gardy.
Wielokrotnie słyszałam, że kobiety lubią złych facetów, że nie cenią tych, którzy dają im głównie poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji, pewności jutra, wolą ten nieokiełznany dreszczyk emocji… I można by się z tym faktem kłócić, szukać argumentów, które tę tezę zbiją, ale jest w tym wiele prawdy. Niestety, cenimy niepewność, bo dzięki niej możemy płakać w poduszkę, możemy się żalić i możemy wciąż szukać szczęścia, dzięki niepewności możemy być na skraju, wbrew pozorom naprawdę lubimy smak adrenaliny. Odrzucamy więc grzecznych chłopców, takich co to godzą się na wszystko i widzą tylko nas, jakby kobieta, na którą patrzą z takim zachwytem była najpiękniejszym z obrazów… Odrzucamy facetów, którzy się starają i którzy przysięgają wybierając drani, bo przecież taki typ zapewni nam obietnice, doznania, chwilowe zawirowania zupełnie bez pokrycia, a potem jakaś dobra dusza wysłucha naszego zranionego serca i zrozumie, że po prostu moja droga miałaś pecha, źle trafiłaś, o twoim wybor