Kobieto, błagam, szanuj się!
Z zasady na szacunek powinien zasługiwać każdy człowiek, jednak bardziej popularnym stwierdzeniem jest to, że na szacunek trzeba sobie zapracować. Zgadzam się z tym drugim, bo jak szanować człowieka, jeśli on sam sobie tego szacunku nie okazuje? Przykro patrzy się na kobiety, bo niestety to one wiodą prym w nieszanowaniu siebie, które rozmieniają się na drobne, a nawet oddają wszystko za darmo, przez co każdy ich „dar” traci na wartości, a ich akcje pikują w dół, jak samolot, którego rozbicie się jest pewne w stu procentach.
Kobieto apel do ciebie, czemu pozwalasz na to, by dotknąć mógł cię każdy, kto ma na to ochotę? Czemu w momencie, gdy akcent nie brzmi znajomo miękną ci kolana? Czemu pozwalasz sobie na oddawanie najcenniejszego co masz w imię, no właśnie czego? Patrzę i nie wierzę w to, co widzę, nie potrafię pojąć swoim umysłem z jakiego powodu odzierasz się z przyzwoitego zachowania, ze szczerych emocji, z prawdziwości w działaniu? Dlaczego nie szanujesz swojego ciała i pozwalasz bezcześcić je każdemu chętnemu? Dlaczego nie myślisz o swoim sercu i pozwalasz, by przestawało bić jeszcze za życia? Dlaczego twoja dusza ciągle czeka na ostateczne oczyszczenie? I dlaczego twój umysł pełen jest labiryntów, które nie prowadzą do niczego, tylko coraz bardziej zapętlają ścieżkę?
Kobieto nie rozumiesz, że stajesz się taką starą, pełną dziur drogą ze wspomnieniami, o których wolałabyś zapomnieć w ostatecznym rozrachunku? Nie rozumiesz, że jesteś ikoną niespełnienia, samo-oddania bez żadnych warunków, ciągłego powielania schematów i moralnego zepsucia? Mężczyźni, którzy tak do ciebie „lgną” nie mają w stosunku do ciebie grama szacunku ani przywiązania, ciepłe uczucia również są im obce, pozytywne myśli ustępują miejsca wulgarnym porównaniom, ich koszule przesiąknięte są zapachem wcześniejszych, a ręce noszą jeszcze na sobie ślady innych wypukłości. Nie ma większego przestępstwa, bo wykroczenie byłoby zbyt łagodne, od tego wykonanego przeciwko sobie. Sama odzierasz się z jakiejkolwiek jakości, z tajemniczości, z chęci zdobywania, z bycia prawdziwą kobietą. Mężczyzna, który chce od ciebie tylko jednego, po twojej odmowie pójdzie i poszuka gdzie indziej, ten, który tylko próbuje, uzyskując odmowę może powalczyć o coś więcej.
Smutne jest to do jakiej dewastacji uczuć doprowadziliśmy, jak znieważyliśmy to co intymne i zarezerwowane dla wyjątkowych dla siebie ludzi, jak porzuciliśmy marzenia o prawdziwym i kompletnym spełnieniu, jak odtrąciliśmy wartość poznawania, zdobywania i obcowania.
Kobieto, nigdy nie będziesz warta miliona jeśli oddajesz się za bezcen. Nigdy nie odnajdziesz prawdziwości pod trzepotem sztucznych rzęs. Nigdy nie trafisz w sam środek tarczy cały czas kręcąc się po wszystkich jej punktach. Nigdy nie odnajdziesz szczęścia zadowalając się chwilami uniesienia z nieznajomym. Nigdy nie poczujesz co to przywiązanie przywiązując do łóżka nieznajomy krawat. Nigdy też nie poznasz czym jest szacunek, respekt, podziw podając się na tacy wyuzdanych myśli i brudnych rąk. Nigdy nie odkryjesz całej palety barw i emocji zadowalając się szarością wymuskanego garnituru i bielą koszuli, które są tylko wabikiem na twoje spłoszone serce. Nigdy nie będziesz czysta co rusz taplając się w błocie. Nie bądź łatwą zdobyczą, pozwól myśliwemu trochę popolować, jemu to dobrze zrobi, a i ty będziesz smaczniejszym kąskiem.
Zapomnij o prawdziwej miłości, jeśli trwonisz ją jedynie na namiętne podrygi. Nie licz, że zatańczysz zmysłowe tango skacząc bezmyślnie po parkiecie, by zwrócić na siebie uwagę. Odpuść zbyt intensywne dbanie o siebie i tak będziesz wzbudzała zainteresowanie swą łatwością, szybkością i biernością. Księżniczką też nigdy nie będziesz zachowując się jak jej przeciwieństwo, bez klasy, szacunku i zaangażowania.