Była inteligentną dziewczyną, dopóki się nie zakochała!
Utrata rozumu, trzeźwego osądu, a nawet częściowe oderwanie się od rzeczywistości popartej faktami i argumentami to domena wieku podeszłego, gdy człowiek ma prawo, naturalne wręcz, zmienić się nie do poznania pod wpływem nieuniknionego upływu czasu. Ale co w sytuacji, gdy tracimy rozum bez powodu, bez czynnika choroby czy nadgryzienia przez ząb czasu? Co w sytuacji, gdy odrywamy się od tego, co realne z powodu totalnego zauroczenia i poddania uczuciom, emocjom, instynktom? Niestety wtedy tracimy głowę i bywa, że ponosimy tego straszne, a nierzadko i nieodwracalne konsekwencje, bo powroty są możliwe, ale bywają bardzo kosztowne, a nie wszystkich na spore wydatki natury przeróżnej jednak stać.
Inteligentna kobieta, pełna nadziei i planów na przyszłość, świadoma siebie i wiedząca czego chce. Gdy popełniała drobne błędy wyciągała z nich lekcje, pełna energii i sił witalnych nigdy nie poddawała się przytłaczającej ilości zmartwień, obowiązków czy zbyt szybko napływających nowych informacji. Jej surowy osąd i zimne spojrzenie tworzyły na początku dystans, ale dla tych, którzy zechcieli, odważyli się poznać jej inny obraz stawała się niezbędną przystanią, w której chętnie zatrzymywali się na stałe. Co więc się stało, że postanowiła porzucić wszystkie swoje priorytety, odrzucić zasady i zdewastować swój światopogląd? Dla kogo tak poświęciła swoje, jakże oryginalne „ja”?
Miłość wszystko zmienia, przewartościowuje wiele, pozwala na zmiany, których bez tego uczucia byśmy się nie dopuścili, pozwala otworzyć się na nawet całkowicie oderwane od racjonalnego spojrzenia kwestie, w potocznym rozumieniu, jeśli źle ulokowana wręcz dosłownie odbiera rozum. Co mogłabyś zrobić dla mężczyzny, którego uważasz za tego jedynego? Co potrafiłabyś poświęcić w imię wspólnej przyszłości, ile z siebie oddać w posiadanie jemu, jako panu i władcy niepodważalnem