Chciałabym…, wiesz czego? Myślę, że tego samego co TY!

24 maja 2020
Książka Niedopowiedzenia...

 

W tym ogłupiałym pędzie za wszystkim co piękne, ponętne, idealnie wyważone, błyszczące ponad miarę i nieprzyzwoicie wręcz pociągające, chciałabym spokoju odrobinę i chwil spędzonych w ciszy, bez konieczności udowadniania czegokolwiek.

W tym całym chaosie, który nakazuje być wszędzie tam, gdzie dzieje się akcja, który nakłania do bycia wszystkim i zawsze, chciałabym na chwilę, prostolinijnie poukładać wszystko do odpowiednich szuflad i powyciągać w odpowiednim momencie, bez presji, napięcia, konieczności.

W tym odmęcie uczuć, który nie pozwala we właściwym sobie tempie dojść do tego, co tak naprawdę się dzieje i czego tak naprawdę chcemy, chciałabym móc swobodnie odczuwać, bez potrzeby tłumaczenia się, wyjaśniania, rozwiewania wątpliwości, bez tych wszystkich ckliwych, melodramatycznych powikłań, które nakazują być kimś, kim nigdy nie chciałaś być.

W tych wszystkich emocjach, które wręcz krzyczą, by się wydostać i wyprzedzić pozostałe, chciałabym móc posegregować je na tyle korzystnie, by każda miała szansę się wypowiedzieć, by dla każdej nadszedł odpowiedni czas, by każda z nich miała swoją chwilę chwały, swoje pięć minut, które przecież każdej z nich przysługuje.

W tym ciągłym odosobnieniu, mimo że przebywamy wśród zebranego tłumu, który przecież i tak nie dostrzega naszego materializowania się w danym temacie, chciałabym tak dla odmiany zostać zauważona, potraktowana serio, bez ciągłych uszczypliwości i podtekstów, bez tych wszystkich kłamstw i lawiracji, i bez tych wszystkich niezbędników ozdobników, które mają wprowadzać jedynie zamęt, by za plecami wydarzyło się to, co nie powinno.

W tym całym odtrąceniu, gdy poszukujemy bycia ważnym, chciałabym, żeby było to łatwiejsze, żebym nie musiała udowadniać, że zasługuję, że moje potrzeby również są ważne, że ja jestem ważna, żeby to istniało po prostu i było mi dane, bez wymuszania czegokolwiek.

W tych chwilach, gdy walczę, gdy stoję na pierwszej linii frontu i zastanawiam się czy to, co aktualnie się dzieje w ogóle ma sens, chciałabym nie musieć co chwilę unikać kolejnych ciosów, nie musieć bez końca oglądać się za siebie i zastanawiać się czy dam radę, czy tym razem się podniosę, czy jest sens w ogóle próbować.

W tym całym zaplątaniu, które bywa uciążliwe, kłopotliwe i nieroztropne, chciałabym móc czasem wyjść na prostą, porozplątywać te sznureczki i nie zastanawiać się, który kolor do którego pasuje, czy kształty są te same, czy decyzje będą spójne, czy to, co powiem nie zmieni znaczenia i czy to kim jestem pozostanie bez zmian?

W tych chwilach zwątpienia, gdy stoimy na rozdrożu i nie wiemy, którą stronę wybrać, czy zdołamy dojść do celu i wygrać, chciałabym, żeby podejmowanie trudów nowości było łatwiejsze, płynniejsze, bardziej proporcjonalne do zamierzeń i oczekiwań, które tak często przytłaczają.

W tych przymusach, które tylko wymagają, oczekują i złowrogo spoglądają popychają do kolejnej bramki, by baza została zaliczona, chciałabym, żeby sukces nie był mierzony jedynie efektem, a również i podjętymi próbami, spalonymi nadziejami i niechcianymi modyfikacjami, to też jest ważne w całym tym procesie.

W tym całym zakłopotaniu czy będę wystarczająco dobra, czy spełnię oczekiwania i wymagania, czy dam z siebie wystarczająco dużo, chciałabym, żeby ktoś dostrzegł we mnie te wszystkie składowe, fragmenty mozaiki, te poukrywane w zakamarkach barwy, które czynią ze mnie człowieka, żeby ktoś dostrzegł całość, a nie oceniał fragmenty.

W tych wszystkich tęsknotach za tym, co znajome i całkiem obce, za tym, co ważne i bez znaczenia, za kimś i za czymś, za byciem tu i teraz i za wygaśnięciem, chciałabym móc wiedzieć czy ta tęsknota coś mi da i czy mnie nie zabije, czy kiedyś minie i czy w coś się zamieni.

Wiesz… Chcę tego, co ty. Spokoju i zrozumienia, prawdomówności i braku konieczności udawania, możliwości wyrażania emocji bez zmuszania do ich ukrywania, bycia człowiekiem na swoją miarę, a nie takiego, który wpisuje się w dobrze znany schemat. Chcę uczuć i analizy, odpoczynku i gonitwy, marzeń i celów, ale w odpowiednich proporcjach i braku tłamszenia czegokolwiek. Chcesz tego samego, mam rację?

Joanna Chudoba

Twórca bloga marifa.com.pl. Odkąd tylko pamięta kochała pisać i obserwować. Ludzkie zachowania są dla niej nieskończoną kopalnią inspiracji i motywem przewodnim twórczości. Z wykształcenia polonista i kulturoznawca, z zawodu manager, redaktor i specjalista ds. marketingu. Tworzy kreacje w dziedzinach, które niekoniecznie są jej bliskie, ale pisze o psychologii zachowań, która od zawsze ją fascynowała. Nie ceni coachingowej motywacji, bo wie, że człowiek ma prawo do słabości, jednak uważa, że zawsze powinien się podnosić. Z potrzeby zmiany powstała właśnie książka „Niedopowiedzenia…”, w której trzy kropki mają symbolizować to, co jeszcze przed nami.