Wyrzuć to, co nie działa…

1 grudnia 2019

Czy kiedykolwiek przyszło ci do głowy dlaczego tak kurczowo trzymasz się tego, co już nie działa, tego, czemu już dawno skończyła się gwarancja, czego już nikt nie zechce naprawić? Z jakiego powodu pielęgnujesz w sobie żale, które mają szansę co najwyżej zamienić się w niepohamowany gniew, który i tak już w konsekwencji niczego nie zmieni, a tylko zrani. Po co stawiasz sobie cele, które dobrze wyglądają jedynie na papierze, bo ich realizacja przytłoczy cie już na samym starcie? Dlaczego starasz się pielęgnować uczucia, których już nie ma, albo takie, które cię spalają, albo co więcej takie, które sprawiają, że ciągle pragniesz, ale ciebie już nikt niestety nie pragnie?

Nie potrafimy wyrzucać tego, co nie działa, skrzętnie to układamy, upychamy po kątach, byle tylko nikt nie nakazał się tego pozbyć. Nie przyjmujemy do wiadomości, że przecież do niczego istotnego nam to nie służy, ba w niektórych przypadkach to w ogóle nie służy, po prostu sobie istnieje i zbiera kurz, duże ilości drobnoustrojów, które wcale nie sprzyjają naszemu dobremu samopoczuciu. Udajemy sami przed sobą, że to, co teraz niepotrzebne za chwilę spełni swoją rolę, zacznie działać, będzie dla nas wsparciem i radością, jakże w przypływie naiwności się mylimy. Kiedy nasze uczucia dają sygnał, że dzieje się coś szkodliwego zamiast od razu interweniować staramy się je stłamsić, uciszyć i udajemy, że nic niepokojącego się nie dzieje. Kiedy otrzymujemy sygnał, że żyjemy w jednym wielkim bałaganie na każdej płaszczyźnie przyrzucamy go piękną narzutą, tak, żeby nikt go nie dostrzegał. Kiedy cała ta uzbierana sterta rzeczy potrzebnych zaczyna się chwiać, podpieramy ją, mając nadzieję, że chwilowa asekuracja zdziała cuda. Przetrzymujemy te resztki jak zakładników, nie używamy ich, ale pozbyć się nie chcemy, jakby to, że mamy więcej było naszą tarczą. A w konsekwencji jesteśmy tylko zbieraczami tego, co zabiera nam energię, miejsce i nierzadko chęci do czegokolwiek.

Wyrzuć ze swojego słownika słowa, które powtarzane zbyt często tracą na wartości, przestań za wszystko przepraszać, kajać się i wybaczać hurtowo, bo czy ty od innych otrzymujesz to, co sam dajesz?

Wyrzuć uczucia, które ściągają cię na dno i nie pozwalają na rozwój, które tłamszą i krzywdzą, a także te, które nie dają tego, co obiecały gdy się pojawiały.

Wyrzuć niepotrzebne meble, ubrania, błyskotki, które w codziennym życiu tylko przeszkadzają, a nie wnoszą niczego, bo ani ich nie używasz, ani na nie nie spoglądasz, a nawet ci przeszkadzają, bo zagracają przestrzeń, bo blokują, bo sprawiają wrażenie jakby niczego ci nie brakowało.

Wyrzuć swoje smętne myśli i brak perspektyw, które tak pieczołowicie skrywasz, żeby światło dzienne nie ukazało ich mankamentów i nie zmusiło cie do ich odrzucenia w tempie, które trudno będzie ci zaakceptować.

Wyrzuć sformułowanie odnoszące się do tego, „co by było, gdyby”, bo twoje gdyby się nie pojawiło, nie miało szans pokazać na co je stać i stało się tylko uwierającym stwierdzeniem, które blokuje przed kolejnymi działaniami, próbami, przed wszystkim, czego byś dla siebie chciał.

Wyrzuć planowanie ze zbytnim wybieganiem w przyszłość, w momencie, w którym nie potrafisz poradzić sobie z tym, co dzieje się u ciebie na bieżąco, bo przyszłość, która nie wiadomo czy nadejdzie nie pozwoli ci na fajne funkcjonowanie tu i teraz.

Wyrzuć wszystko, co nieużyteczne, wyblakłe, tak naprawdę w codzienności zbyteczne, bo pomijasz to wzrokiem i nie traktujesz poważnie, ale nie pozbywasz się, bo może jeszcze się przyda?

Wyrzuć wszystko, czego nie omiatasz nawet wzrokiem, co dla ciebie nie ma już wartości, a tylko gromadzi niepotrzebną frustrację i złość tym, że istnieje…, tym, że JEST!

Gdy już pozbędziesz się wszystkiego, co cię blokuje, co utrudnia, co dezaktywuje i nie pomaga, to może zastanów się co warto zachować? Może oczyszczanie przestrzeni nie ma na celu usunięcia jej w całości? Może drobne zmiany nie zburzą całego porządku, a nawet jeśli to chyba dzięki temu masz właśnie szansę na coś nowego?

Wyrzuć starą wersję siebie, której brak chęci, aktywności, oddechu, sił, motywacji, prób i uczuć na rzecz tej, której w ogóle się chce! Wszystko w twoich rękach i tylko twoja wola co będą one ze sobą niosły, na co pozwolą i jaki krajobraz roztoczą wokół.

Joanna Chudoba

Pasjonatka ludzkich osobowości, psycholog amator bez dyplomu, ale ze zrozumieniem i doświadczeniem, jeszcze nie certyfikowany mediator… Lubująca się w książkach, kulturoznawczych smaczkach, sztuce ludzkich zachowań… Czynnie bawiąca się aktywnością fizyczną na siłowni, na której z uporem maniaka tylko kształtuje, absolutnie nie zwiększa masy, bo lubi być silna, ale drobna. Z aktywnością fizyczną ma też do czynienia podczas zajęć karate, na których uczy się samodyscypliny, równowagi, obrony i ataku, jak również filozofii harmonijnego życia...