Mężczyźni czekają, bo mają powód…

8 czerwca 2019

Synonimem mężczyzny jest czekanie, jakoś tak przylgnęło do nich to słowo, utarło się, że potrafią w tematach dla nich trudnych czekać bez jakiegokolwiek ruchu, jak przyczajeni… I to nie zawsze jest coś złego, przecież potrafią też działać, potrafią się motywować i poskromić w sobie niechęć do czegoś więcej, do tego, czego się od nich oczekuje… Potrafią stanąć na wysokości zadania, stawić czoła przeciwnościom, walczyć o swoje szczęście, cóż bywa, że niejednokrotnie jedynie o swoje, ale jednak… Mężczyzna czekający nie jest fenomenem, to raczej standard wśród społeczno uwarunkowanych ról, nie dziwi, jedynie odrobinę drażni, gdy kobiecie zależy na czymś bardziej lub chce, by coś wydarzyło się szybciej, a mężczyzna ma czas i unika presji, bo przecież ma do tego prawo.

Mężczyzna czeka, gdy nie widzi sensu, gdy tkwi w czymś i nie wie tak naprawdę z jakiego powodu, tak jakby trzymało go jedynie przyzwyczajenie, brak chęci do podjęcia inicjatywy, do wskrzeszenia w sobie jakiegokolwiek wysiłku… Przeczekuje więc na pojawienie się sensu w jakiejkolwiek, nawet nowej postaci.

Mężczyzna czeka, gdy jest mu wygodnie, gdy wie, że nawet brak podjętych działań, brak deklaracji niczego w jego poukładanej egzystencji nie zmieni, w końcu jeśli ona zostanie to po co cokolwiek robić? Po co doszlifowywać diament, który i tak błyszczy, może nie z każdej strony tak samo, ale jednak… Po co usprawniać mechanizm, który i bez udoskonaleń działa nieomalże właściwie? Po co, skoro można wszystko zostawić tak jak jest i funkcjonować bez niepotrzebnych problemów?

Mężczyzna czeka, bo nigdzie mu się nie śpieszy, nie ma potrzeby przyśpieszania jakichkolwiek zdarzeń, nie odczuwa presji społecznej, że coś musi i powinien, jego zegar biologiczny nie jest jak tykająca bomba, a status nikogo nie drażni, w końcu jest patriarchalnym odpowiednikiem władzy. A skoro nic go nie goni do zmian i powinności to dlaczego nie miałby żyć tak, jak sam tego chce?

Mężczyzna czeka, bo ma możliwość podejmować decyzję bez obaw o konsekwencje, a po potknięciu przepraszać w nieskończoność i próbować naprawić błąd, który pomimo że rozbił cały obraz na kawałeczki jest w jego mniemaniu do posklejania. Tylko że już nigdy nie będzie wyglądał tak samo. Skoro strach nie wpływa na jego osąd to czemu miałby mu się poddawać?

Mężczyzna czeka, bo nie ma pewności, czy to aby na pewno właściwy kierunek, czy to aby na pewno odpowiednia kobieta, czy nie będzie żałował może zbyt pochopnie podjętej decyzji? Mężczyzna lubi się upewniać, działanie pod wpływem chwili jest czymś co mu odpowiada, ale tylko wtedy, gdy sam rozdaje karty i gdy ten romantyzm nie będzie kosztował go krocie. Z tego też powodu musi mieć pewność, której życie nigdy nie daje, więc jego decyzje odciągane będą w czasie w nieskończoność, chyba, że zostanie przyparty do muru, zdyskwalifikowany lub opuszczony.

Mężczyzna czeka, bo też ma pragnienia i zobowiązania, też posiada rozterki i uczucia, bywa, że jest rozbity, ale jako płeć silna i z reguły milcząca musi poddać się konwenansom wyrokującym, że słabość, próba zwrócenia na siebie uwagi to nie jest coś co mu przystoi. Dlatego też jeśli nie trafi na osobę, która to wsparcie, zainteresowanie potrafi okazać to samoistnie będzie borykał się z sobą i odbiegał od deklaracyjnej granicy, tak dla bezpieczeństwa.

Mężczyzna czeka, bo nie otrzymuje tego, czego potrzebuje, być może jest to pewna odmiana stabilizacji, być może wsparcie duchowe lub materialne, być może wspólne budowanie przyszłości, być może zrozumienie siebie i swoich pasji wzajemnie, być może seksualne dopasowanie, być może całkiem przyziemne przyjemności, być może umiejętne prowadzenie rozmów i wybitne milczenie, a być może po prostu zwykła codzienność przyozdobiona paciorkami według własnego wzoru i wspólnie wybranych odcieni.

Mężczyzna czeka, bo ma powód, być może tym powodem jesteś ty… niewłaściwa… Być może tym powodem jest jego otoczenie… zbyt przytłaczające… Być może tym powodem jest on sam… niepoukładany, pogubiony, nieznający siebie… Być może tym powodem jest czas… jeszcze nie ten… Bez względu na powód, mężczyzna też ma prawo czekać, rezygnować, zamykać za sobą drzwi, ale nie ma prawa zwodzić, obiecywać i zapominać o danym słowie, bo wtedy nie może nazywać siebie mężczyzną. Mężczyzna czekający na deszcz nie zawsze doczeka się tęczy i musi być tego świadomy.

Joanna Chudoba

Pasjonatka ludzkich osobowości, psycholog amator bez dyplomu, ale ze zrozumieniem i doświadczeniem, jeszcze nie certyfikowany mediator… Lubująca się w książkach, kulturoznawczych smaczkach, sztuce ludzkich zachowań… Czynnie bawiąca się aktywnością fizyczną na siłowni, na której z uporem maniaka tylko kształtuje, absolutnie nie zwiększa masy, bo lubi być silna, ale drobna. Z aktywnością fizyczną ma też do czynienia podczas zajęć karate, na których uczy się samodyscypliny, równowagi, obrony i ataku, jak również filozofii harmonijnego życia...