Ona się nie zmieni…

1 lipca 2018

Postawy z złożenia wśród ludzi oświeconych ulegają drobnym modyfikacjom, nie dlatego, że są oni chwiejni w swych poglądach i priorytetach, ale dlatego, że są otwarci i wiedzą, że nie wszystko jest białe lub czarne, że istnieją jakieś stany pośrednie i że z biegiem czasu na pewne sprawy można spojrzeć z innej perspektywy, bardziej przychylnej na przykład… Niestety ludzie prości, pozamykani, bez większych aspiracji, podszyci fałszem i obłudą patrzą przez pryzmat swoich chorych schematów, które, jeśli im na to pozwolić, rozbijają od środka, to co inni z mozołem budowali.

Jeśli liczyłeś na to, że ona się zmieni, że uda ci się ją przekonać do tego, że wybrałeś mądrze, sensownie i najlepiej dla ciebie, to przykrym jest fakt, że po długim czasie walki doznałeś rozczarowania. Jeśli wydawało ci się, że przedstawiając sensowne argumenty przebijesz się przez mur samozaparcia w swoim niczym nie popartym zdaniu, to zapomnij, ten projekt nigdy nie zostanie zrealizowany tak, jak to sobie w początkowej fazie zakładałeś. Jeśli wydawało ci się, że ta historia będzie miała szczęśliwe zakończenie tym bardziej łza się w oku kręci, że jest ono zgoła inne.

Człowiek fałszywy niestety nie słucha rzeczowych argumentów, nie pyta, nie szuka rozwiązania, bo uważa swoje zdanie za jedyne słuszne. Jeśli dodatkowo kierowany jest niepohamowaną złością i negatywnymi emocjami ukierunkowanymi na drugiego człowieka, to zbyteczny trud walczyć o coś, co nigdy nie miało racji bytu. Zależy ci na tym, by twoje życie nabrało większego sensu, by nie było tylko ciągłym przebudzaniem się z tego samego koszmaru, by sprawy się unormowały, a najbliżsi zrozumieli twoje wybory, ale to o czym marzymy nie zawsze ma pokrycie w rzeczywistości i czasem trzeba pogodzić się z tym, co jest i przyjąć stan faktyczny, nawet jeśli niewygodny.

Ona się nie zmieni, bo lubi ten swój stan zapatrzenia w pokrzywdzoną rzeczywistość, lubi patrzeć na życie przez pryzmat schematów i fragmentów dobrze znanej układanki, uwielbia manipulować i przestawiać innymi jak meblami, według własnego wzoru i bez względu na koszty. Nie posłucha cię, nie wesprze, nie zrozumie, nie zależy jej na twoim szczęściu, a jedynie na tym, by wszystkie elementy układanki były właściwe i powszechnie akceptowalne. Zapomniała, że jej akceptacja nie jest do niczego potrzebna, a jej brak nie tylko nie zatrzyma biegu zdarzeń, ale oddali ją od ciebie, być może na zawsze.

Ona się nie zmieni, to brzmi tak wyraźnie, a jednak co jakiś czas jeszcze rozpalasz w sobie ogień nadziei, wierząc, że może jakiś pierwiastek rozsądku w niej znajdzie miejsce. A ona zapatrzona w swoje „święte” racje nie widzi nic poza postawionym wokół siebie płotem. Horyzonty rozszerzone jej nie interesują, bo musiałaby się na nie otworzyć, nauczyć się akceptacji, rozumieć więcej, a jej sposób myślenia jest mocno ograniczony. Ciepło nie jest dla niej, bo jedyne co potrafi to wrzeszczeć i kpić, uważając, że ma do tego prawo, które sama sobie z majestatu nadała. Nie wspiera i nie rozumie, bo poza nią wszyscy wokół popełniają błędy…

Ona się nie zmieni, ale ty możesz! Możesz przestać próbować przedzierać się przez nieelastyczną formę, która nigdy nie ulegnie modyfikacji, możesz odwrócić wzrok i zapomnieć, możesz odejść i nie próbować już nigdy więcej, wszystko możesz, bo w konsekwencji to ona zostanie sama, nie ty. Ty masz już swoje cele, masz swoje miejsce, masz wszystko to, czego ona nigdy nie miała, bo nigdy nawet nie spróbowała być prawdziwą kobietą. Pozwól jej zamknąć się w kręgu zniewolenia przez samą siebie, pozwól jej spaść na samo dno, nawet jeśli miałaby tam urządzić sobie nowe życie, pozwól sobie na odejście od niej, bo jest toksyczna, niewdzięczna i pełna złości. Pozwól sobie na stan bez niej, będzie ci przyjemniej. Pozwól sobie nareszcie otworzyć właściwą kopertę, z przesłaniem skierowanym właśnie do ciebie… Matka jest tylko jedna, ale jeśli ma w sobie trujący jad należy odstawić przyjmowanie jej do dawek minimalnych, znikomych lub żadnych, jeśli tego wymaga sytuacja, jeśli jest to naprawdę konieczne, nawet jeśli bolesne i trudne.

Joanna Chudoba

Pasjonatka ludzkich osobowości, psycholog amator bez dyplomu, ale ze zrozumieniem i doświadczeniem, jeszcze nie certyfikowany mediator… Lubująca się w książkach, kulturoznawczych smaczkach, sztuce ludzkich zachowań… Czynnie bawiąca się aktywnością fizyczną na siłowni, na której z uporem maniaka tylko kształtuje, absolutnie nie zwiększa masy, bo lubi być silna, ale drobna. Z aktywnością fizyczną ma też do czynienia podczas zajęć karate, na których uczy się samodyscypliny, równowagi, obrony i ataku, jak również filozofii harmonijnego życia...