Kobiecość nie jest już kobieca?

29 września 2017

Silna ta słaba piękna płeć się zrobiła, taka niezależna, taka niezłomna, zdolna do wszystkiego, budząca podziw, tworząca legendy… I tak trochę zaciera się moment, w którym męskie ramię przestało spełniać swoją funkcję wsparcia, pocieszenia, obecności. Jesteśmy kobietami samowystarczalnymi, niezależnymi, które przestały odczuwać potrzebę bycia słabymi, trochę szkoda, bo położenie swojej głowy na czyimś ramieniu, uczucie miłości w oczach, możliwość poproszenia kogoś o wsparcie, trzymanie czyjejś dłoni, gdy wokół szaleje przysłowiowy sztorm to wcale nie jest oznaka kobiecej słabości, to oznaka niezrównanej siły, mówiącej, potrafię wiele, mogę osiągnąć wszystko, czego zapragnę, ale chcę to robić z tobą, chcę czasem nagiąć się dla ciebie i niekoniecznie zawsze muszę mieć rację… Bo czasem nie o rację chodzi, a o zrobienie komuś zwykłej przyjemności, o trochę szczęścia, o uśmiech na twarzy drugiej osoby, o kobiecość i o męskość we właściwych proporcjach.

Kiedy ostatnio nosiłaś sukienkę, kiedy ubrałaś szpilki, pończochy, koronki? Kiedy ostatnio zrezygnowałaś z tego, co wygodne i męskie na rzecz tego, co po prostu piękne? Kobiety mogą się malować, mogą założyć szpilki i dobrać do nich piękną torebkę, mogą podkreślić swoje wdzięki na tysiące sposobów, a zamiast tego manifestują jedynie swoją wielkość, siłę i niezależność, trochę to smutne. Nie, wcale nie twierdzę, że macie być kobietami bez pracy, bez pasji, bez marzeń, bez przyjaciół czy swojej przestrzeni, a nigdy w życiu, miejcie to wszystko, koniecznie. Tylko kobiety nie gubcie tej pięknej kobiecości, tej czułości, delikatności, tego błysku w oku kiedy jesteście zakochane, nie gubcie odwiecznej bogini, która jest w każdej z was.

Spodnie i bluzy są wygodne, wiem to, kocham je, ubóstwiam i wielbię, ale to wcale nie oznacza, że manifestując wszystkim wokół chociażby właśnie ubiorem, że możemy wszystko same, zdobędziemy wszystko, czego tak pragniemy. Skoro jesteśmy tak niezależne to po co właściwie nam mężczyźni? Uwodzenie ich jest złe, bo zamiast wprowadzać w relację magię i niemy zachwyt, wyzwala ocenę, że przecież ona się nie szanuje. Rodzenie dzieci jest passe, bo przecież to uprzedmiotowienie kobiety i sprowadzenie jej do niekoniecznie chwalebnej roli społecznej, trochę już niemodnej? Mówienie o swoich potrzebach zamiast ułatwiać komunikację i pogłębiać wzajemne przywiązanie, buduje coś na kształt muru, bo kobiecie w mniemaniu wielu tego nie wolno. A ja wam mówię: Kobieta ma być kobieca, koniec i kropka! Ma uwodzić, ma wodzić za nos, gdy trzeba, ma być seksowna i ma być elegancka, ma być słaba, ale nie w tym negatywnym sensie, ma po prostu móc znaleźć oparcie w mężczyźnie, który od wieków jest częścią składową konkretnej układanki. To wcale nie umniejszy jej siły, to sprawi, że stanie się jeszcze potężniejsza!

Dlaczego chęć bliskości odbieramy jako słabość, dlaczego urok i czułość odbieramy jako brak charakteru i pazura, dlaczego chęć oparcia się na drugiej osobie odbieramy jako niesamodzielność i nieumiejętność poradzenia sobie, dlaczego wybór sukienki zamiast spodni odbieramy jako więzienie i narzucanie pewnych norm zamiast tak, jak powinniśmy, ujęcie w danym momencie kwintesencji kobiecości? No, dlaczego? Kobiecość to broń, to piękno, to spełnione marzenie, to coś, o czym marzą nie tylko mężczyźni, ale najbardziej te wojujące feministki… Bo to, że jesteś niezależna zawodowo, że potrafisz samodzielnie myśleć, że masz swoje życie i plany, że ogarniasz wcale nie oznacza, że gdy u twego boku pojawi się mężczyzna nie możesz pozwolić mu chociaż w pewnym stopniu być tym męskim typem, którego ponoć wszystkie szukamy w zatrzęsieniu rurkowej mody. Pozwól mężczyźnie na to, co od wieków mu się należy, jak psu buda, na otoczenie cię silnym ramieniem, jak silna byś nie była, on zawsze będzie silniejszy, zaakceptuj to, a nie walcz… Pozwól mu na bycie głową rodziny, przecież wiadomo, że od czasu do czasu nią pokręcisz, jak będziesz chciała… Pozwól mu być facetem, który ma prawo się nim czuć, bo wybacz, ale jeśli wykastrujesz go z męskości i zabijesz swoją kobiecość to jaki to będzie związek? Gender może czy jakiś inny?

PS. I tak, sukienki są kobiece, nikt i nic tego nie zmieni, więc może zamiast się burzyć, zaakceptujemy fakt, że powstało coś tak pięknego, co cieszy oczy i serce, i zaczniemy to wykorzystywać?

Joanna Chudoba

Pasjonatka ludzkich osobowości, psycholog amator bez dyplomu, ale ze zrozumieniem i doświadczeniem, jeszcze nie certyfikowany mediator… Lubująca się w książkach, kulturoznawczych smaczkach, sztuce ludzkich zachowań… Czynnie bawiąca się aktywnością fizyczną na siłowni, na której z uporem maniaka tylko kształtuje, absolutnie nie zwiększa masy, bo lubi być silna, ale drobna. Z aktywnością fizyczną ma też do czynienia podczas zajęć karate, na których uczy się samodyscypliny, równowagi, obrony i ataku, jak również filozofii harmonijnego życia...