Rozstaniecie się, jeśli przestaniecie…

26 września 2017

Pamiętacie wasze pierwsze spotkanie? Pierwsze wrażenie i nieśmiałe gesty? Pamiętacie co na początku was zafascynowało, co sprawiło, że chcieliście w ogóle z tą osobą rozmawiać, podtrzymywać kontakt, a może czasem nawet o ten kontakt zabiegać? No właśnie, trudno wytłumaczyć, co się dzieje w naszych głowach, bo jeszcze nie sercach na samym początku, dlaczego upieramy się, by akurat ta osoba nie zniknęła z naszej prywatnej przestrzeni… Nazwałabym to chemią, ale nie tą oczywistą, tylko takimi kilkoma pierwiastkami, które sprawiają, że trudno przerwać nam daną reakcję. Zastanawiacie się pewnie do czego zmierzam, otóż w relacji wszyscy stawiają na najsłynniejsze z wszystkich uczuć, na miłość. Twierdzi się, że to ona utrzyma w ryzach związek przez całe życie, jeśli tylko będziemy się starać, by to uczucie się rozwijało, by nie wystygło i by ciągle było w nas żywe, ale czy aby na pewno to o samą miłość chodzi?

Miłość sama w sobie nie jest czymś co przychodzi do nas nieskończoną ilość razy, mogłoby się wydawać, że zakochać się można w życiu wielokrotnie – nic bardziej mylnego, nie każde uczucie powoduje takie same skutki uboczne, nawet jeśli użyjemy tych samych składników. Nie każdy człowiek powoduje, że pali się w nas wewnętrzny ogień, który ogrzewa każdego dnia, nie każdy wywołuje na naszej twarzy mimowolny uśmiech, taki zupełnie niekontrolowany przez naszą świadomość, wywoływany przez nasze serce, nie przy każdej osobie chcemy się otwierać, nie każdą chcemy tak samo często i mocno przytulać, i nie z każdą chcemy się kochać, nie przy każdej chcielibyśmy zasypiać każdej nocy, i budzić się o poranku… Ale do rzeczy, zanim pojawi się miłość, dobrze jest jeśli uda wam się trochę polubić, jeśli uda wam się poznać, jeśli będziecie w stanie z czasem rozpoznać nastrój drugiej osoby po samej minie, jednym słowie, po spojrzeniu czy machnięciu ręką, a może nawet po piosence, którą akurat wrzuca na portal społecznościowy. Bo drodzy moi każda prawdziwa miłość rodzi się z czegoś, z wzajemnej fascynacji, z tego, że podoba nam się jak wybrana osoba się uśmiecha, jak się nosi, jak mówi, a przede wszystkim co mówi, z tego, czego wybrany przez nas człowiek pragnie i z tego czy jest podobny, i czy chce po prostu być obecny… Każda miłość zaczyna się nie od motylków w brzuchu, nie od namiętności, która zwala nóg, każda trwała i prawdziwa miłość zaczyna się od lubienia…

Tylko uczucie, które wyraża czystą sympatię do danej osoby jest naprawdę trwałe, bo gdy minie pierwsza fascynacja, gdy upłyną lata miłości pozostanie to na czym wszystko zostało zbudowane, lubienie drugiej osoby, lubienie jej czy jego za to jakim jest człowiekiem, co lubi, jak się uśmiecha, jak reaguje na żarty, na małe złośliwości czy poważne rozważania… Pozostanie tylko czysta sympatia do człowieka, z którym chce się dalej być, bo się go szanuje i tak po ludzku lubi, którego nie chce się tracić z życia i ze swojego świata, bo jest po prostu fajny, nawet jeśli zdarza się kryzys, nawet jeśli trochę nas wkurza, nawet jeśli namiętność trochę przygasła, nawet jeśli sieć zmarszczek stała się trochę większa, to dzięki temu, że lubisz swoją drugą połowę dostrzegasz w niej ten początkowy blask, w pamięci masz ciągle żywe wspomnienia tego za co obdarzyłeś tego człowieka miłością, ciągle żywe wspomnienia uśmiechów, słów, dotyku, wspomnienia tej świeżości, która pozwoliła ci prawdziwie kochać…

Jestem pewna, że rozstaniecie się, jeśli przestaniecie się tak zwyczajnie lubić, jeśli przestaniecie dostrzegać siebie nawzajem, słuchać nie tylko słów, ale tego co głośno nie wypowiedziane, jeśli przestaniecie być obok. Bądźcie swoimi najlepszymi przyjaciółmi, a na miłość, namiętność i przygodę zawsze znajdzie się miejsce, nie bez powodu mówi się, że związki oparte na przyjaźni są tymi najtrwalszymi. Ile jest osób, które kochacie, bo należą do rodziny, ale tak naprawdę wcale ich nie lubicie? No właśnie, wiem, że sporo, a to właśnie to lubienie pozwala cieszyć się drugim człowiekiem w pełni. Zamiast się rozstawać, skreślać coś co nie bez powodu się zrodziło i było prawdziwie, może warto sobie przypomnieć za co polubiło się tę właśnie wariatkę czy wariata, nie wyrzucajmy miłości na śmietnik, czasem wystarczy ją opatrzyć, by znowu zaczęła żyć, to że serce w danym momencie krwawi nie oznacza, że krwotoku nie da się zatamować, a życia uratować.

Joanna Chudoba

Pasjonatka ludzkich osobowości, psycholog amator bez dyplomu, ale ze zrozumieniem i doświadczeniem, jeszcze nie certyfikowany mediator… Lubująca się w książkach, kulturoznawczych smaczkach, sztuce ludzkich zachowań… Czynnie bawiąca się aktywnością fizyczną na siłowni, na której z uporem maniaka tylko kształtuje, absolutnie nie zwiększa masy, bo lubi być silna, ale drobna. Z aktywnością fizyczną ma też do czynienia podczas zajęć karate, na których uczy się samodyscypliny, równowagi, obrony i ataku, jak również filozofii harmonijnego życia...