Smak dzieciństwa – nie chcesz czasem do niego wrócić?

21 sierpnia 2017

Każde pokolenie ma swoje wspomnienia, ale to na pokoleniu późnych lat ’80 i wczesnych ’90 XX wieku zamknął się rozdział w historii, który można nazwać beztrosko naiwnym, takim, w którym nie masz wszystkiego, czego pragniesz, ale w którym zrealizowane marzenia są czymś na miarę światową w twoim małym świecie… Nie twierdzę, że teraz jest źle, do wszystkiego mamy dostęp, możliwość komunikacji bije na głowę, praktycznie nie ma granic, których nie dałoby się pokonać, ale… Ale nie umiemy już cieszyć się wydarzeniami, spotkaniami, smakami, bodźcami, wszystko jest bardziej sztuczne, prawie wszystko można kupić, więc pieniądz goni pieniądz, bo waluta na zaspokajanie potrzeb jest tak potrzebna, tylko szkoda tych prawdziwych emocji, odczuć, chwil, no i ludzi.

Nadal pamiętam ten zapach potraw, kawy czy świeżego chleba, który rozchodził się nad ranem w domu, nie potrafię zapomnieć błądzenia po łąkach, bez strachu, że wszędzie są wszystko roznoszące kleszcze, tych nocy spędzonych siedząc na chodniku czy przystanku i rozmów, które były tak ważne i tak nieważne jednocześnie. Uwielbiałam gumy turbo, soki bobo frut i słodkie mleko w tubce i choć są one dostępne do tej pory i ich smak się niby nie zmienił, to otoczenie i atmosfera ich spożywania są po prostu inne, nie powiem, że gorsze, ale trochę takie bez wyrazu…

Nie jestem pewna czy próba przekazywania nowym pokoleniom tęsknot pokoleń XX wieku ma sens, bo nie przeżyli tego co my, nie znają słowa „niemożliwe” ani „nie możesz tego mieć”, dookoła mają niezliczoną ilość produktów – w dużej mierze bez żadnej wartości odżywczej, klubów, które kuszą muzyką, gwiazdą, atmosferą, wystrojem, w których trudno o rozróżnienie czy chodzi o lans czy dobrą zabawę, gadżetami, które są na wyciągnięcie ręki, a raczej portfela rodzica. Skoro nie możemy czegoś zmienić, należy to zaakceptować, a jeśli chcemy coś zmienić zaproponujmy tym „młodym” coś z naszych niewinnych i szalonych lat…

Powrót do przeszłości nie jest możliwy, zresztą jaki byłby sens cofać się, pozostają wspomnienia o ograniczonej ilości pieniędzy, o kombinowaniu, o ukradkowych wyjściach, o prawdziwie świeżym powietrzu, o słabo przetworzonym jedzeniu i sokach owocowych, w których trochę owoców jednak było , przyznajcie każdy z was czasem lubi wrócić do dziecięcych, szczenięcych lat, w których wszystko było prostsze, smaczniejsze, prawdziwsze i intensywniejsze… Nie piszę tego, by wywołać rewolucję, ale tak po prostu czasem chciałabym na moment chociaż, poczuć to, co kiedyś… Wy też byście chcieli ?

Joanna Chudoba

Pasjonatka ludzkich osobowości, psycholog amator bez dyplomu, ale ze zrozumieniem i doświadczeniem, jeszcze nie certyfikowany mediator… Lubująca się w książkach, kulturoznawczych smaczkach, sztuce ludzkich zachowań… Czynnie bawiąca się aktywnością fizyczną na siłowni, na której z uporem maniaka tylko kształtuje, absolutnie nie zwiększa masy, bo lubi być silna, ale drobna. Z aktywnością fizyczną ma też do czynienia podczas zajęć karate, na których uczy się samodyscypliny, równowagi, obrony i ataku, jak również filozofii harmonijnego życia...