Opowiadam Twoją historię…

20 lipca 2018

Jesteś w tym miejscu, siadasz w skupieniu, bo chcesz poznać swoją historię, a właściwie chcesz, by inni wiedzieli, że byłeś jej częścią… Przygotowuję się, by jej wysłuchać i zachować, w końcu każdy chce zostać zapisany na kartach świata, choćby w najdrobniejszym szczególe, w najmniejszej części, w skrawku, by tylko gdzieś być.

Opowiadam o twoim pierwszym wtuleniu się w ramiona, takim, które tyle zapowiada i nie budzi żadnego niepokoju, które pozwala w końcu zwolnić i wyrównać oddech, o takim wtuleniu się, którego większość z nas szuka, nie zawsze z końcowym sukcesem.

Opowiadam o kolejnym przypadkowym spotkaniu podczas wieczornego spaceru, który miał ukoić twoje skołatane nerwy i wprowadzić w stan permanentnego spokoju. O takim spotkaniu, które czasem wywraca wszystko do góry nogami, a innym razem sprawia, że przechodzimy nad nim do porządku dziennego i zapominamy, bo nie było w nim niczego euforycznego.

Opowiadam o zderzeniach, które są tak silne, że potrzebujesz się oprzeć, potrzebujesz wyrzucić z siebie te skrzepy zastygłej krwi, wypłakać łzy i powoli ze względu na rozległe rany wstać, czasem już bez tej nadziei, z którą ruszałaś na podbój swojego prywatnego świata.

Opowiadam o tobie, bo wiem, że ta historia jest warta tego, by usłyszał o niej ktoś więcej, na mnie trafił zaszczyt jej przekazania dalej. To ja codziennie rano wstaje i zastanawiam się, co będzie za następnym zakrętem, za kolejnym wypowiedzianym słowem, co się wydarzy, co mi opowiesz, jakich strun dotkniesz, a jakie pułapki nauczona doświadczeniem sprytnie ominiesz.

Opowiadam o tych emocjach, które muszą gdzieś znaleźć ujście i które potrzebują, by pozwolić im szaleć. O tych emocjach, które zbyt długo skrywane w końcu wybuchają i nie jest wtedy możliwe zmniejszenie ich intensywności, wtedy są same w sobie żywiołem.

Opowiadam o skrywanych tajemnicach, o których nikt nie chce mówić głośno, do których nikt nie chce się przyznawać, ale które w tej ironicznej postawie chce z siebie wyrzucić, komuś, kto nie będzie oceniał, kto nie będzie tłumaczył, komuś, kto po prostu wysłucha i pośle tajemnice w świat bez podawania personaliów.

Opowiadam o traumach, które nawiedzają właściwie każdego, tylko ci na tym górnym świeczniku omijają używania poprawnego nazewnictwa, by zachować pozory idealnego współgrania z czynnikami zewnętrznymi. Opowiadam o tym, jak sobie z nimi radzić i o tym, że one istnieją, że nie trafiają na ciebie, bo akurat się przysłużyłeś i ci się należy, ale trafiają, bo szukają celu całą dobę.

Opowiadam o twoich zawiedzionych nadziejach i rozczarowaniach, które do końca podtrzymywały twoje funkcje życiowe i bezpodstawną wiarę w ludzi, które pozwalały ci mieć złudzenia, że inni są podobni do ciebie, tak samo wrażliwi, prawdomówni czy prawdziwi.

Opowiadam historię twojej samotności, która cię zabija, dzień po dniu, skrawek po skrawku, każdego dnia bez większego wysiłku wpędza cię w obłęd, bo wiesz, że im mocniej zaciskają się wasze więzi tym trudniej będzie ci ją opuścić, powiedzieć dość, odejść, może nawet bez pożegnania.

Opowiadam o tobie, bo chcesz chociaż raz spotkać się z blaskiem sławy, oko w oko, w pięknej scenerii twojego wyimaginowanego świata, który z takim oddaniem konstruowałaś na potrzeby jednej chwili, któremu oddałaś serce i moc, który cię pochłonął i już sama nie wiesz czy to jeszcze ty, czy już tylko twoje niejasne, odarte z konturów wspomnienie?

Opowiadam o rozstaniach i powrotach, które dobrze rozegrane minimalizują szkody, które się zdarzają, bo ponoć monogamia odziera z wolności i nie pozwala swobodnie oddychać, które są, bo chcemy próbować czegoś innego, nowego, nieprzewidywalnego, co w konsekwencji i tak staje się tak samo jałowe, jak to co wcześniej, jeśli zapominamy o to dbać.

Opowiadam o toksynie, którą się otaczasz, a której obecności nie zawsze jesteś świadomy, bo żyjesz w takim przeświadczeniu, że ona jest dobra, że jej struktura i działanie są ci całkowicie obce.

Opowiadam o miłości i szczęściu w różnych odsłonach, w uśmiechu dziecka, chwili zapomnienia, snuciu planów, wspólnych marzeniach, osiąganych sukcesach, prawdziwych gestach, o tym, czego wszyscy szukamy, ale o czym nie potrafimy mówić wprost, o tym, co jest budulcem każdego z nas…

Opowiadanie historii to moja miłość, jedna z kilku tych prawdziwych, to część mnie, która pozwala, by to, co w tobie najgłębiej siedzi ujrzało światło dzienne i znalazło zrozumienie. Twoja historia w moich dłoniach, umyśle i oddaniu jest bezpieczna. Ubiorę ją w takie barwy, jakie skrywa twoje zmęczone serce, przygotuję się do jej zaprezentowania przed audytorium i wybiorę najlepsze pióro, by nie zawiodło, gdy ona będzie w punkcie kulminacyjnym. Opowiesz mi swoją historię?

Joanna Chudoba

Pasjonatka ludzkich osobowości, psycholog amator bez dyplomu, ale ze zrozumieniem i doświadczeniem, jeszcze nie certyfikowany mediator… Lubująca się w książkach, kulturoznawczych smaczkach, sztuce ludzkich zachowań… Czynnie bawiąca się aktywnością fizyczną na siłowni, na której z uporem maniaka tylko kształtuje, absolutnie nie zwiększa masy, bo lubi być silna, ale drobna. Z aktywnością fizyczną ma też do czynienia podczas zajęć karate, na których uczy się samodyscypliny, równowagi, obrony i ataku, jak również filozofii harmonijnego życia...