Na dzień dobry powiem Ci…

4 lipca 2018

Za rzadko mówię Ci dzień dobry, gdy przecieram oczy z resztek nocy…

Zbyt szybko podnoszę się o poranku, nie próbując nawet celebrować twojej obecności…

Często w sposób niechętny otwieram oczy i traktuje nowy dzień niesprawiedliwie, mimo szans jakie od niego zawsze dostaję, więc…

Na dzień dobry powiem Ci…,

Że cudownie, iż jesteś, pewnie coś bym w tobie zmieniła, ale czy wtedy byłbyś taki sam?

Że lubię wiedzieć, iż we wszechświecie nie jestem sama, mimo że nie unikam samotnych spotkań w cztery oczy.

Że codzienność ma to do siebie, że jest pełna dziur i przeszkód, ale łatwiej ją pokonać mając świadomość, że nie jest się samym w nierzadko tak obcym świecie.

Że czasem się boczę i udaję, ale tak naprawdę nie ma to wielkiego znaczenia.

Że każdy dzień jest niepodobny do poprzedniego, ale potrafimy go przetrwać w taki sam, niezniszczalny sposób.

Że bywam nieznośna i kapryśna, ale ty lubisz wyzwania, więc potrafisz rozbroić bombę nawet szerokiego zasięgu…

Że uśmiecham się, gdy o tobie pomyślę…, tak po prostu, mimowolnie…

Że lubię ten stan szczęścia, niekoniecznie przewijającego się w każdej sekundzie istnienia, ale jednak…

Że czekałam długo na kogoś przy kim poczuje, że opadają więzy przyzwyczajeń, schematów, oporów i biało-czarnych stanowisk.

Że to nie jest tak, że nie mówiąc ci o znaczeniach ich nie ma, ukryte wcale nie są słabsze…

Że bywam samotna w tym całym zgiełku zaplątanych myśli i zdarzeń, ale wychodzę na prostą, bo wiem, że to ma sens.

Że szczęście to tylko chwile, ulotne, ale warte zapamiętania, a całość to codzienny bieg, zwalniamy tylko w danych chwilach.

Że wiele obiecałam sobie, a tak naprawdę wielu przysiąg tobie jeszcze nie złożyłam…

Że na wszystko w czasie i przestrzeni przychodzi odpowiedni czas, nawet na oderwanie się od rzeczywistości.

Że nie byłabym sobą, gdybym monologu nie przedłużyła, a ciebie odrobinę nie przycisnęła do muru obowiązku rozmowy i decyzji.

Że relacja to nie jest nic prostego, ale w osiągnięciach zdobytych w różnych dziedzinach, całkiem satysfakcjonująca.

Że jestem, nawet jeśli wydaje ci się, że jesteś w tym tyglu zamieszania całkiem sam!

Że czasem zbyt duża doza agresji powinna być zastąpiona ekspresją, jeśli nie twórczą to zwyczajną.

Że dwa kubki porannej kawy obok siebie dobrze razem wyglądają.

Że wspólne chwile pozostają w pamięci nawet jeśli mijają, więc warto, by były barwne na tyle, by były warte zapamiętania.

Że od czasu do czasu nawet tęsknota jest wskazana.

Na dzień dobry powiem ci, że warto, trzeba i należy!

Warto cieszyć się pojedynczą chwilą i małym pierwiastkiem pozytywu.

Trzeba walczyć o siebie, tak, by całość się nie rozpadła.

Należy stworzoną miłość pielęgnować i w trudnościach nie uciekać, bo to najłatwiejsza z opcji, ale stanąć obok i coś wy-kontemplować!

Joanna Chudoba

Pasjonatka ludzkich osobowości, psycholog amator bez dyplomu, ale ze zrozumieniem i doświadczeniem, jeszcze nie certyfikowany mediator… Lubująca się w książkach, kulturoznawczych smaczkach, sztuce ludzkich zachowań… Czynnie bawiąca się aktywnością fizyczną na siłowni, na której z uporem maniaka tylko kształtuje, absolutnie nie zwiększa masy, bo lubi być silna, ale drobna. Z aktywnością fizyczną ma też do czynienia podczas zajęć karate, na których uczy się samodyscypliny, równowagi, obrony i ataku, jak również filozofii harmonijnego życia...